poniedziałek, 17 grudnia 2012

Recenzja książki "Kuchenne rewolucje. Przepisy Magdy Gessler"

Źródło zdjęcia: www.empik.com
Tekst NIE jest sponsorowany i jest wyrażeniem mojej subiektywnej opinii, książkę kupiłam za własne pieniądze. 

Jeżeli ktoś podaje się za eksperta, restauratora, to ja oczekuję, że wezmę do ręki jego książkę i powiem "wow". Czego innego wymagam od książki kucharskiej Palikota, a czego innego od Magdy Gessler. I o ile tej pierwszej książki jeszcze w ręku nie miałam, to drugą drogą kupna nabyłam. Nabyłam niestety nie własnoręcznie, a za pośrednictwem siostry, która przezornie jeszcze zadzwoniła przed zakupem i zapytała "ale czy aby na pewno? bo chyba nie warto". "Bierz, bierz" odpowiedziałam, no cóż... warto jednak czasami posłuchać starszej siostry. Podkreślam czasami, bo wiem, że pewnie to przeczyta ;) 

W książce znajdziemy 48 przepisów, podzielonych na cztery rozdziały odpowiadające kolejnym edycjom programu "Kuchenne rewolucje". Pierwsze wrażenie? Zdjęcia bez szału. Naprawdę zachwyciło mnie tylko jedno. Strona 75:) Śledzie bałtyckie z majerankiem smażone na smalcu jak chrust. Pozostałe jakby robione według jednego szablonu. Najładniej na zdjęciach wyszła chyba sama pani Magda, bo zdjęcia potraw są nijakie. Nie mówię, że są brzydkie, ale po prostu są nudne.

Jak już moje rozczarowanie delikatnie opadło zaczęłam przeglądać przepisy. Najpierw wymienię to, co "złe":

- Szarlotka z lodami - zwykła, najzwyklejsza szarlotka na kruchym cieście. Do tego ani wzmianki w przepisie o lodach, na zdjęciu też ich nie widać. Widać za to bezę na wierzchu, o której w przepisie również nie ma ani słowa. 
- Gołąbki, hamburger, hamburger z mielonego i jeszcze dwa inne hamburgery, pierogi ruskie z miętą (różnią się od zwykłych tylko "miętą") - tutaj miałam ochotę powiedzieć "ej, o co chodzi?". 

Ja rozumiem, że ogólna filozofia jest taka, że ma być "prosto i smacznie" (jak u mamy oczywiście), ale jeśli już ktoś zdecydował się na wydanie tej książki, to trzeba jakoś pogodzić to "prosto" ze zdrowym rozsądkiem, bo jeśli chcę przepis na pierogi ruskie, to dzwonię do mamy (babci, cioci, kuzynki), a nie lecę do księgarni po książkę "słynnej restauratorki" i "kreatorki smaku". Pozwólcie, że tutaj zacytuję okładkę: 

"Słynna restauratorka prezentuje swoje dotąd niepublikowane przepisy, które zmieniły kulinarne oblicze kraju. Czy jesteście gotowi na przyjęcie Magdy Gessler pod swój dach i na metamorfozę we własnej kuchni?"

No i wychodzi, że chyba nie jestem, bo wiele dla siebie tu nie znalazłam. Oczywiście są też przepisy fajne, jak np. wspomniane przy okazji zdjęć śledzie. Wypróbuję może sałatkę śledziową poznańską, żeberka duszone w ziołach, sandacza na maśle z koprem, sos pieczarkowo-kalarepkowy (w książce z plackami ziemniaczanymi). No i pewnie zrobię kiedyś kurczaka na butelce z piwem, doprawionego solą, pieprzem i natartego masłem, ale do tego nie potrzebuję rewolucji Magdy Gessler i to nie będzie żadna metamorfoza mojej kuchni. 

Gdybym tę książkę przejrzała przed zakupem, nie wiem czy bym się zdecydowała, żeby zabrać ją do domu. Aby recenzja była rzetelna należy jeszcze wspomnieć, że w książce jest również wstęp, w którym pani Magda pisze jak to osiemnaście lat temu wróciła do Warszawy i nie było gdzie dobrze zjeść i o tym, jak to zaczęła jeździć po kraju i odkryła, że polskie restauracje czerpią z kuchni innych krajów, a zapomniały o własnej. No i ogólnie dramat, wszystko sztuczne, tandetne - wszystko to, co mogliśmy oglądać w programie. Ale na szczęście pojawiły się "Kuchenne rewolucje" i do polskich restauracji wróciły bigosy, zupy, flaki... Amen. 

Są w książce również porady i zakończenie, którego nie przeczytałam, bo po wstępie zabrakło mi już cierpliwości. Trudno, jeśli recenzja nie będzie wystarczająco rzetelna. 

Odniosłam wrażenie, że jest to książka stworzona tylko po to, żeby wyciągnąć ze mnie pieniądze i to nie małych, bo kosztuje około 45 złotych. I uznajmy to za podsumowanie mojej opinii na ten temat. A jeśli ktoś z Was mimo wszystko chciałby mieć egzemplarz w swojej biblioteczce, to wkrótce na blogu pojawi się konkurs, w którym do wygrania będzie właśnie ta książka. 

13 komentarzy:

  1. No ja właśnie przejrzałam ją przed zakupem i odłożyłam na półkę. Nie widziałam tam nic rewolucyjnego;). Jeszcze się wahałam bo w Biedronce kosztuje teraz 30 złotych, ale utwierdziłaś mnie w przekonaniu że nie warto;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak samo było z jej poprzednią książką (Magdy Gessler Przepis na życie), że też nie zachwycała... a co do zdjęć... Miałaś może już w rękach książkę Basi, co wygrała Master Chefa? Przeglądałam ją w ten weekend w realu i nic specjalnego. Cena równa 50zł... kilka kartek, a zdjęcia hm... Wydawnictwo przy przepisie na pierś kurczaka z czymś tam, umieściło skrzydełko od kurczaka ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze okazji, żeby przejrzeć:)

      Usuń
  3. Fajna recenzja. Też się do książki przymierzałam ale odstawiłam na półkę po pobieżnym przewertowaniu. Po takiej recenzji konkurs na książkę będzie na pewno oblegany :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zrobię sondę na fejsie czy w ogóle warto go organizować:)

      Usuń
  4. Widziałam ją na półce, ale jakoś mnie nie zachwyciła...A z książką Basi się nie spotkałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam książkę Basi z autografem:) Fajna jest.

      Usuń
  5. Zastanawiałam się nad jej zakupem, ale raczej mnie nie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale mnie rozczarowala ta ocena. :( myslalam ze faktycznie bedzie cos super. ja nie gotuje takich rzeczy jak Ty, raczej robie to co mam pod reka bo z dzieckiem jest dosc ciezko oddac sie pasji i nie ma czasu. Nie przegladalam ksiazki, ale widzilam i Baske i Magde w Biedronie. Ja stane do konkursu;) bo nawet takich prostych przepisow niektorych nie znam. szkoda ze sie nie postarali o lepszy dizajn, moze poszli malym kosztem?
    Bardzo lubie Twojego bloga tak przy okazji i meczy mnie to, ze nie mam kiedy sprobowac upiec Twoich propozycji, ale moze przy nastepnej wyplacie cos uskubne na cos Twojego. jestem smutna:D bo lubieeeee bardzo ogladac Kuchenne rewolucje nooo:D a tu taki psikus:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to nie tak, ja też na co dzień nie mam czasu i mam na stole schabowego albo jakąś upieczoną na szybko rybkę:) Obiady jemy zwykle o 18.30:)

      A co do książki to nawet te najprostsze rzeczy nie są jakieś godne uwagi i to jest najgorsze w tej książce. Są też i bardziej wyszukane przepisy - piersi z kaczki w żurawinie, biszkopt z kaszanki, rucola carpaccio, rolada boczkowa czy pieczeń z dzika z gruszką, ale jakoś nic do mnie nie krzyczy "ugotuj mnie" ;) To są przepisy z poszczególnych programów, ale może w telewizji to wygląda fajnie, tylko nie widzę tego u siebie na stole :)

      Cieszę się, że zaglądasz:) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Książka na Tobie nie zrobiła WoW, ale na mnie za to Twoja opinia tak. Lubię jak ktoś pisze wprost co myśli a opinia jest wywarzana. Co dobre to dobre co złe to złe. A decyzja o kupieniu drodzy czytelnicy pozostaje w waszych rękach lub portfelach. Dla mnie te książki są za drogie. Po prosu. Mogę tyle wydać ale na coś własnie WoW. Mam jedną książkę pani Magdy G. robiłam z jej przepisu bezę no i musiałam posiłkować się przepisem z netu pani Teresy Sikoń, bo z tamtej książki przepis do ... no nie wychodzi.

    OdpowiedzUsuń

Wypróbowałeś przepis? Zostaw komentarz, daj znać mi i innym Czytelnikom, co sądzisz :) Dziękuję!