środa, 1 sierpnia 2012

Krótka wycieczka do Warszawy na Irish Coffee...

Wczorajszy brak notek był efektem spontanicznego wyjazdu z koleżanką do Warszawy. Tak bardzo spodobał jej się skok na bungee w Zakopanem, że chciała jeszcze raz... no i pojechałyśmy. Podróż od Strykowa do celu (!!) trwała godzinę z minutami. Gratulujemy naszym politykom sukcesu w wybudowaniu choć kawałka autostrady!!

Z każdym miejscem, które odwiedzamy wiąże się zwykle jakaś historia i jakieś skojarzenia. Pierwszy raz byłam w Warszawie dokładnie 10 lat temu i wypiłam tam pierwsze w życiu Irish Coffee i pierwszy (do tej pory zresztą ostatni) kieliszek sake. Irish mnie zachwyciło, sake - woda z dodatkiem wódki ;) Tak dobrej kawki po irlandzku, jak tamta dziesięć lat temu jak do tej pory nigdzie nie znalazłam (chociaż jest jedno miejsce w Łodzi, gdzie robią prawie idealną).

Wczoraj przed skokiem wpadłyśmy do Złotych Tarasów i tam w miejscu mało kojarzącym się z kawą (Quick Steak & Music) zamówiłam sobie Irish. Na kawkę musiałam chwilę poczekać, bo "w kuchni ubijali śmietanę", ale niech ubijają :) Przynajmniej nie pasą mnie sztuczną z metalowej puchy... I trzeba im przyznać, że ubili fantastycznie:) Dawno nie piłam kawy z tak kremową, pyszną bitą śmietanką, serio! Gdyby jeszcze miała kapkę więcej alkoholu, byłaby idealna... I trzeba przyznać, że oryginalnie podana (wybaczcie jakość zdjęcia, ale jest zrobione telefonem)... Szkoda tylko, że w ogródkach można palić... lubię coś zjeść i wypić kawkę na dworze, ale niekoniecznie w towarzystwie dymu, na szczęście akurat wczoraj palaczka była tylko jedna i dymek jakoś mnie ominął ;)

Niestety jeśli chodzi o jedzenie nie było już tak słodko i uroczo :) 
Przysiadłyśmy na górze w jakimś włoskim fast foodzie (dosłownie), którego nazwy nawet nie chciało mi się zapamiętać. Makarony odgrzewali w mikrofali. Zamówiłam sobie Caprese, kosztowało około 10 zł, a dostałam 4 plasterki pomidora i również całe 4 mozarelli... Żebym wiedziała, to normalnie bym chyba zamówiła dużą porcję za 12 zł... Może byłoby z 6 plasterków... I co w tym zestawie robiła kupa sałaty?? Well... przynajmniej sok ze świeżych grejpfrutów mieli dobry, bo też i nic nie można w nim zepsuć :) 

Może następnym razem ja też skoczę na bungee?? W życiu trzeba robić szalone rzeczy ;)


"Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi..." (Dżem)

3 komentarze:

  1. Taka kawa, to musi być pychotka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrowienia z Warszawy http://wkuchniuli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe gdzie piłaś tę smakowitą kawkę ??

    OdpowiedzUsuń

Wypróbowałeś przepis? Zostaw komentarz, daj znać mi i innym Czytelnikom, co sądzisz :) Dziękuję!