poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Dziecięce menu dla całej rodziny" - recenzja książki i KONKURS


Nasze półroczne dziecko chętnie testuje nowe smaki, co bardzo mnie cieszy, bo wiem, że niektórym dzieciom nie przychodzi to łatwo. Myślę sobie czasami, jak to będzie fajnie jak będzie już jadło to, co jemy my. A wiadomo, że dla malucha raczej nie będą to schaby co drugi dzień :). Dlatego z przyjemnością przeglądam już książki z propozycjami zdrowych i lekkich obiadów dla dzieci i dorosłych. Podoba mi się taka lekka kuchnia, która nie musi być nudna jak w przedszkolu (nie wiem jak wygląda dzisiaj menu w przedszkolach, ale za moich dziecinnych lat bywało różnie). Do dziś mam z tyłu głowy jakieś makaronowe, słodkie papki. Fuj. W ciąży i krótko po miałam takie epizody, że mogłam jeść codziennie makaron z serem i cukrem, ale jak wiadomo ciąża to stan, w którym śledzie można zagryzać czekoladą, więc to się nie liczy :)

Ale wracając do tematu - w moje ręce trafiła najnowsza książka Wydawnictwa Jedność - "Dziecięce menu dla całej rodziny" i wiem, że nie jest to jedna z wielu książek, które lubią kurzyć się na półce. Jest ona pięknie wydana: gruba okładka, wysokiej jakości papier i estetyczne zdjęcia, które przedstawiają rzeczywiście to danie, które opisane jest w przepisie.

środa, 24 sierpnia 2016

Sałatka ze świeżych warzyw z nogą kaczki (pieczonym kurczakiem, mięsem z obiadu, zupy itp)




Ostatnio chciałabym, żeby doba była dłuższa :) Tak wiele rzeczy do zrobienia, że blog wylądował na szarym końcu listy "to do". Strasznie mi żal, bo bardzo lubię robić fotki jedzenia, ale gdy mam do wyboru zrobić fotki lub zjeść - albo - albo, to wybieram zjeść...

Kiedyś miałam piękne plany, że rozszerzaniem diety malucha będę się dzielić na blogu, będą przepisy na zupki itp itd. Tymczasem teoria teorią, a życie życiem i na razie zamiast domowych zupek dzidziol ma pyszne słoiczki :) Dlaczego? Nie dlatego, że jestem leniwa i nie chce mi się ugotować tej zupki, której na próbę trzeba dać dwie łyżeczki. Raczej dlatego, że nie mam swoich kurczaków, indyków, jagnięciny, nie rosną u mnie dynie, nie biegają króliki (chociaż zające widuję, ale nie zamierzam na nie polować :P ). Nie wiem, czym nafaszerowany jest kurczak ze sklepu, a te słoiczki muszą jednak spełniać jakieś normy dla dzieciaczków, więc póki co jest jak jest i zupek na blogu nie ma :)

wtorek, 24 maja 2016

Babka z makiem

Pyszna, puszysta babka z makiem.

Ostatnio miałam straszną ochotę na słodkości... Praktycznie codziennie zjadałam pół paczki biszkoptów albo i całą. Aż nagle wpadłam na pomysł, żeby je sobie upiec. To było bardzo pouczające. Do porcji biszkoptów, którą zjadłam na raz wsypałam... 3 łyżki cukru. A jak zjadłam te 3 łyżki cukru i to sobie uświadomiłam, to pomyślałam: stop, przecież ja nigdy nie przepadałam za słodyczami, a tu nagle taka odmiana. Od tamtej pory raz na jakiś czas kupię jeszcze jakąś paczuszkę, ale już nie trzymam ich cały czas w domu pod ręką. I jak przestałam wpieprzać (sorry, ale trudno to inaczej nazwać) nałogowo te biszkopty, to z wagi zniknął nagle cały 1 kilogram!

Jedyne czego nie zamierzam sobie odmawiać to domowe ciasta. Nie sypię do nich nie wiadomo ile cukru i nie piekę ich codziennie. Raz na tydzień, dwa, trzy... zależy jak tam się ułoży. Poza tym wiem, że nie ma w nich chemii. No i jak mam ochotę na mak, to jak inaczej niby go zjeść? :D

A ta babka powstała właśnie dlatego, że miałam ochotę na mak. Taka ot ucierana babka z makiem. A pyszna i znikająca ekspresowo :)

piątek, 20 maja 2016

Dip z jogurtu, fety i rzodkiewek

Dip z jogurtu, fety i rzodkiewek - idealny do mięsa, ryb, grilla i sałatek.
Znowu namiętnie i do wszystkiego przygotowuję dipy. Czy to mięso z grilla, czy pieczony kurczak, sałatka albo pieczona ryba - nie może się obyć bez czosnkowego sosiku na zimno. Ostatnio króluje w nich ser typu feta. Tłusty czy nietłusty, jaki akurat wpadnie w ręce. Dipy są idealnie słone, nie trzeba ich w zasadzie przyprawiać, chociaż zawsze świeże lub suszone zioła się sprawdzą.

Drugą zaletą takiego dipu z czosnkiem jest to, że może spokojnie parę dni postać w lodówce i wręcz smakuje jeszcze lepiej niż pierwszego dnia, dlatego przygotowuję większą porcję i smaruję nawet kanapki. Trzeba tylko porządnie przykryć go folią lub trzymać w zamkniętym pudełku, żeby w całej lodówce nie królował jego zapach! :)

poniedziałek, 16 maja 2016

Pieczona pierś z kurczaka z ziołami

Pieczona pierś z kurczaka - wcześniej zamarynowałam ją w oliwie z oliwek z dodatkiem ziół, czosnku i soku z cytryny.


Czasami to dosyć istotne, żeby obiad można było łatwo i szybko przygotować. A jak się jest matką karmiącą, to jeszcze powinien być lekki i zdrowy. I nie pikantny i w ogóle najlepiej nijaki :D Ale pierś z kurczaka dzięki marynacie nie musi być nijaka. Ważne, żeby poleżała w niej chociaż trochę, więc jeśli mam w planach przygotować takie danie na obiad lub lekką kolację, to przygotowuje mięso rano. Ale tak przygotowany filet będzie również świetnym dodatkiem do sałatki!

Do marynaty użyłam oliwy z oliwek, czosnku i świeżego rozmarynu, którego piękną, wielką sadzonkę kupiłam ostatnio w markecie budowlanym za 10 złotych. Świetnie sprawdziłby się również świeży tymianek. Przed pieczeniem, żeby jeszcze podkręcić trochę smak, posypałam mięso suszonymi ziołami.

No i podałam z dipem. Właściwie wszystko ostatnio podaję z dipami - czy to jest pieczony kurczak, czy karkówka z grilla. Zbzikowałam na punkcie dipów. Mój ulubiony to ten na bazie jogurtu i fety. Tym razem przygotowałam go z młodziutkimi rzodkiewkami prosto z ogródka. Przepis wkrótce!!